11-30-2024, 06:32 PM
Kiedyś miałem podobny problem w starej kamienicy, gdzie każda ściana opowiadała swoją historię i miała swoje sekrety. Pęknięcia wyglądały jak mapa nieznanych lądów, rozchodząca się promieniście od rogu pokoju. Pamiętam jak cierpliwie mieszałem gips z wodą, aż uzyskałem konsystencję kremowej zupy. Praca ta wymagała sporej precyzji - każde pociągnięcie szpachelką musiało być delikatne i pewne. Z czasem udało mi się osiągnąć gładką powierzchnię gotową do malowania.